Cytuj:
Bez sensu jest to, że chcenie dwóch dorosłych osób sprowadza się jedynie do seksu.
jesli im to odpowiada, to bez sensu jest jedynie dla Ciebie i osób podobnie myslących, a jak wiadomo kazdy człowiek jest inny i dla ciebie bez sensu jest to, a dla innych może byc na odwrót bez sensu np twoje zycie i to sa kwestie nie do przeskoczenia, natomiast dobrze jest napisac "dla mnie bez sensu ..." i ciąg dalszy, bo niestety nie jest tak, że Ty masz monopol na zycie i seks z sensem obiektywnie, tak samo jak ja go nie mam

wszytsko to sa subiektywne doznania,
na orgu niektórzy uwazają, że seks małżenski tez jest bez sensu jeśli nie przypada wyłącznie w dni płodne i nie słuzy wyłącznie prokreacji
Cytuj:
samo stawianie pytania "uprawiasz seks" jest nie na miejscu
dla większości z nas kochanie sie z mężem to nie uprawianie seksu!
padłam
Jest to okreslenie czynności fizjologicznej jaka jest uprawianie seksu, chociażby nie wiem jak otoczyc go nimbem i mgiełka "kochania się", to pozostaje seksem, tak jak spozywanie pozostaje spozywaniem i trawieniem pokarmów, mimo, ze mozna to inaczej pieknie nazywać, np kosztowaniem rozkoszy smaku, genitalia pozostaja genitaliami, mimo, że mozna je nazywac nieco mniej wprost, a seks pozostaje seksem, mimo, że mozna go nazywac kochaniem sie, ale tez np. innymi wyrażneiemi np. bzykanie
i dla mnie infantylizacja seksu w sensie "nie nazywaj tego uprawianiem seksu, to be, my sie kochamy" jest zabawne, na poziomie dziecka, sorki, znam małżeństwa wierzące, którym jakos przez gardło spokojnie przechodzi słowo seks, mało tego , potrafia nawet powiedziec inne zdecydowanie brzydsze słowa, a mimo to ten ich brzydki seks pozostaje kochaniem się...
Cytuj:
Cytuj:
Zdaje się, że chodzi o to, aby coś jeszcze było oprócz tego swędzenia.
Tak, też jestem za tym, więc dlatego napisałam
Cytuj:
Jesli moje dzieci miałyby stałych partnerów, to przeciez sa wówczas pełnoletnie, więc do nich nalezy decyzja..
Stały partner, czyli oprócz swędzenia jest jeszcze uczucie i to mi wystarcza, jak dla mnie slubu nie musi byc, a nawet będę namawiac dzieci, by zanim zdecydowały sie na slub, pomieszkały z partnerem, bo slub to powazna decyzja i moim zdaniem nie powinno się go zawierac w ciemno, a potem płakac, że "to był całkiem inny człowiek".
Kazdy wychowuje dzieci po swojemu i bardzo dobrze, bo dzięki temu świat jest róznorodny, fajnie jesli udaje sie wychowac dzieci zgodnie z własnymi poglądami i to tak, ze one naprawde sa takie, a nie np. udaja w domu, a w szkole co innego wśród rówiesników.
Jednak wszelkie formy fanatyzmu mnie odrzucają- potomek w wieku 18 lat jest juz dorosły i sam ma prawo podejmowac decyzje i wszelkie formy nacisków ze strony rodziców, by postepował zgodnie z zasadami ich wiary, czy przekonań sa nie na miejscu. Zreszta to przynosi zazwyczaj odwrotny skutek. Co innego wyrażenie swojego zdania, a co innego np. jakies awantury... a czytam o takich rzeczach na innych forach, jak to bogobojne matki,tatusiowie, a nie wstydza się własnego dziecka od k... wyzwać.