Tak mi się refleksyjnie zrobiło...
O moich poprzednich psach napiszę.
Najpierw był Misiu - fura złotego futra. Dziś by ktoś powiedził - miX goldena.Miałam jakieś 3-4 lata i do tej pory pamiętam bezpieczeństwo zasypiania w tych kudłach

Jedno z lepszych wspomnień z dzieciństwa.
Potem (moje 10-11 lat) - zagościł Aro - weteran milicyjny.Krótko, jakiś rok.Kochałam tego psa, bo był MÓJ.Po prostu - robiłam z nim, co chciałam.Wyciągałam z mordy jedzenie, siadałam na grzbiecie, śpiewałam do ucha.Wykonywał każdą moją komendę.Niestety - Aro tylko mnie kochał - innych nie. Pewnego dnia zniknął, o co dłuuuugo miałam do rodzinki żal.Jako nastolatka przyprowadziłam ze schroniska Mikę - pekińczykopodopną.Najbardziej wkurzona była babcia - a potem straciłam psa na korzyść tejże babuni.

Pies zakochał się w mojej zrzędliwej babce z wzajemnością - i zdechł zaraz po jej śmierci, nagle (dwa dni).. Prawda absolutna.
W czasach studenckich miałam schroniskową Tuskę - małą kundliczkę.Zaliczyła wszystkie moje randki, poznała chłopaków i została głównym elementem posagu

Tuska pilnowała wózka mojego pierwszego dziecka i to dziecko do dziś ją pamięta

. Potem był własny dom i różne psy - wredny szwendacz Mikuś -zjadliwy kundel, Rufi -terier uciekinier, lalka Fetma - arystokratka dobermanka , Kumpel - prawie amstaffl,Sunia - milusińska wyżliczka i wreszcie Baiki - legenda.
W Baikim wróciło moje dziecinne wspomnienie owczarka niemieckiego i przełożenie tego na dzieciństwo moich dzieci.Był jak Aro, ale kochał całą rodzinę. Na pozór wielki, stanowczy - na jego widok każdy inny pies robił przepraszającą minę, nie śmiał warknąć. Najstarsze dziecko uwielbiało usypiać w jego legowisku - nam się uśpić nie dało!

Przy młodszych trochę obaw miałam - dorosły pies.Ale okazało się, że przyjął je bardziej niż swoje.
Chyba nie ma wzorca większej opiekuńczości!Małe łaziły po grzbiecie, za ogon ciągały, po pysku grzmotały - zero negatywnej reakcji, zawsze chęć polizania szkudnych łapek. Jak nasz Baiko zdychał rok temu, rozpacz i łzy niesamowite.Dla nas - kawałek życia

, dla dzieci - życie prawie całe - oj, można płakać za psem...