duża rodzina
http://www.wielodzietni.net/

Wróćmy do korzeni
http://www.wielodzietni.net/viewtopic.php?f=56&t=3101
Strona 1 z 1

Autor:  Isia [ 13 Wrz 2009, 23:10 ]
Temat postu:  Wróćmy do korzeni

Dorota Drużga - pedagog
Wróćmy do korzeni

Do mojego gabinetu przychodzą różni uczniowie: agresywni, nadpobudliwi, nieśmiali, zagubieni. Szukając przyczyn ich trudnej sytuacji życiowej, docieram niejednokrotnie bardzo głęboko, bowiem korzenie problemów tkwią często we wczesnym dzieciństwie. Znajduję wówczas potwierdzenie słuszności teorii Symbiozy-Separacji-Indywiduacji - M. Mahler. Autorka twierdzi, że okres od l do ok. 30 miesiąca życia dziecka jest najistotniejszym i fundamentalnym etapem w jego rozwoju. Właśnie te najwcześniejsze doświadczenia życiowe człowieka determinują jego dalsze losy. Według tej koncepcji w procesie rozwoju dziecka można wyróżnić sześć faz.
Faza I tzw. autyzmu

Ma ona miejsce pomiędzy 1-2 miesiącem życia. W tym czasie dziecko nastawione jest przede wszystkim na zaspokojenie swych potrzeb biologicznych. Wydaje się to logiczne, gdyż wynika z naturalnego porządku praw przyrody (słabe, bezbronne niemowlę potrzebuje odpowiednich warunków do przetrwania).

Jak zauważa M. Mahler, w tym okresie dziecko nie ma jeszcze poczucia odrębności własnego "ja" od świata zewnętrznego. Jest ono całkowicie zdane na otoczenie, a jednocześnie jakby zbyt "skoncentrowane na sobie i przetrwaniu, nie jest świadome, że ów świat istnieje."[1]

Nieścisłością byłoby jednak uznanie, iż są to objawy klasycznego autyzmu. Ta mała istota bowiem reaguje już w tym czasie np. na dźwięk, światło, dotyk itp. Choć to jeszcze ubogie reakcje, to są już pewną formą kontaktu ze światem zewnętrznym. Ponadto, według A. Portmana i B. Hassensteina, każdej ludzkiej istocie wrodzona jest potrzeba bycia noszonym, która właśnie w czasie pierwszych miesięcy życia dziecka ujawnia się szczególnie mocno. Taka forma kontaktu oraz przytulanie, kołysanie daje mu niezbędne do dalszego rozwoju poczucie bezpieczeństwa jak i "całkowitą pewność uzyskania zawsze ochrony i ukojenia".[2]

Stąd też deprywacja podstawowych potrzeb w tym okresie powoduje psychologiczne straty nie do nadrobienia w okresach późniejszych i w znacznym stopniu hamuje dalszy rozwój.
Faza II - mama i ja to jedno

Faza ta to początek symbiozy. Przypada na 2-6 miesiąc życia. Dziecko doświadcza teraz siebie niejako wtopionego w matkę. "Ja" dziecka i matki tworzą w tym okresie jedno. Matka jako główny reprezentant świata zewnętrznego staje się jakby zastępczym ego dziecka, dzięki któremu poznaje ono świat. Prawidłowe przejście tej fazy rozwojowej stanowi podstawowy warunek dalszego rozwoju dziecka.

Matka - obiekt przywiązania - daje mu bowiem fundamentalne poczucie bezpieczeństwa, jest niejako bazą dla pierwszych kroków w rzeczywistość zewnętrzną. Dzięki zespoleniu z "obiektem" i przeżywaniu go jako integralnej części siebie, dziecko przygotowuje się do późniejszej separacji.

Z więzi z matką czerpie ufność i siły potrzebne do kolejnego etapu - oderwania.

Co się dzieje, jeśli faza ta przebiega nieprawidłowo?

Mogą mieć miejsce dwa przypadki:
powstaje osobowość schizoidalna - kształtuje się na skutek niedostatecznej i zimnej opieki np. matka pozostawia dziecko na długie okresy samo, nie karmi regularnie, rzadko bierze na ręce, przytula. Z uwagi na wcześniejszy wywód, dotyczący ogromu oraz intensywności potrzeb tak małego jeszcze niemowlęcia, nie trudno domyślić się wagi skutków takiej deprywacji. Dziecko traktowane w chłodny, odrzucający sposób dostaje komunikat: "masz nie istnieć". Na tym podłożu powstaje osobowość charakteryzująca się niepewnością i strachem w kontaktach z innymi, a więc osobowość zahamowana.[3] Takie dziecko możemy poznać miedzy innymi po tym, że jest mało aktywne, rzadko nawiązuje kontakt z innymi, nie potrafi wyrażać swoich potrzeb, często nawet samo nie jest ich świadome, nie ujawnia emocji. To wycofanie, czyli pewien dystans do ludzi i świata jest zarazem sposobem na poradzenie sobie z ową przytłaczającą niepewnością. Chroni przed zranieniem, wykorzystaniem, przeżyciem głęboko skrywanych uczuć żalu, lęku, odrzucenia i osamotnienia.
powstaje osobowość oralna - kształtuje się w warunkach, kiedy to kontakt z matką zostanie przerwany na dłuższy czas np. na skutek choroby matki, czy dziecka, bądź też na zawsze - w wyniku śmierci. Są to poważne przeszkody, które uniemożliwiają pełną symbiozę. Skutkiem zaś nieprzepracowania tego problemu jest osobowość z tendencją do zależności, gdzie zatarte są granice ja-inni, bądź też skłaniająca się ku skrajnej niezależności, z wewnętrznym skryptem: " Nie potrzebuję nic i nikogo". Tutaj jednostka radzi sobie poprzez wyparcie podstawowej potrzeby bycia pod opieką, odczuwania miłości. Pewien substytut owego głodu uczuć znajduje zaś w opiekowaniu się innymi i zaspokajaniu ich potrzeb.

Ważne jest jednak podkreślenie, że w obu sytuacjach następuje charakterystyczne dla zaburzeń charakteru zastąpienie prawdziwego "ja" przez tzw. "ja" fałszywe. Chodzi tutaj o nieświadomy proces pogrzebania pierwotnych potrzeb miłości, akceptacji i powstałego w wyniku ich niezaspokojenia poczucia pustki, lęku, odrzucenia, przez cały szereg mechanizmów obronnych, które mają chronić przed ich doświadczaniem.
Faza III - różnicowania

Między 6 a 10 miesiącem życia dziecka rozpoczyna się kolejny etap w rozwoju, jakim jest proces separacji. Przypomnijmy, że jest on niemożliwy, jeśli nie doszło wcześniej do pełnej symbiozy. Według M. Mahler możemy wyróżnić dwa sygnały świadczące o owym przełomie. Są to: uśmiech - jako oznaka rozpoznania twarzy matki - oraz płacz i lęk - jako reakcja na obce osoby. Dziecko zaczyna więc wyraźnie rozróżniać "obiekt" (matkę) od innych osób. Faza ta jest jednocześnie związana z naturalnym rytmem rozwoju dziecka. Oddzielenie zachodzi najpierw na poziomie fizycznym z uwagi na to, iż w tym okresie zaczyna już ono siadać, po pewnym czasie już stoi, a nawet przy pomocy dorosłych robi pierwsze kroki Przyjęcie pozycji pionowej zmienia zatem perspektywę widzenia świata, a także przynosi poczucie własnej mocy - już nie jest tak zależne od matki.

Ta świadomość własnej odrębności fizycznej niesie jednak ze sobą także równoległe przeżycie silnego lęku separacyjnego. Lęk ten jest tutaj niejako reakcją na rozstanie z matką. Jest ona teraz wyraźnie odrębnym obiektem a zarazem nadal jedynym źródłem poczucia bezpieczeństwa dla dziecka. Jej obecność zatem jest wciąż niezbędna. Jak więc dziecko radzi sobie z tym rozstaniem?

Otóż okazuje się, że znów prawa rozwoju współbrzmią ze sobą. W tym czasie według teorii rozwoju intelektualnego Piageta kształtuje się tzw. stałość przedmiotu. Oznacza to, że przedmiot widziany wcześniej po jego ukryciu pozostaje w pamięci dziecka (maluch wie, że mama jest w pobliżu, bo pamięta, że była przy nim przed chwilą). To pozwala mu poradzić sobie z uczuciem lęku i przygotowuje do późniejszej trwałej reprezentacji obrazu matki czyli do tzw. stałości obiektu.
Faza IV - ćwiczenia

Przypada na okres 10-15 miesiąc życia. Inaczej zwana jest fazą "romansu ze światem". To dalszy ciąg procesu separacji, który charakteryzuje się przewagą doświadczenia własnej omnipotencji nad uczuciami lęku i niepewności. Jest zarazem następstwem naturalnego rozwoju fizycznego dziecka. Zaczyna ono bowiem już chodzić. Świat staje się tym samym bardziej dostępny, kuszący mnóstwem nowości. W tym też okresie następuje ogromny skok w rozwoju intelektualnym dziecka. Mianowicie - odkrywa ono rzeczywistość wszystkimi zmysłami. Niezwykle ważne zatem jest umożliwienie mu w miarę swobodnej penetracji świata. Mimo pozornej niezależności i większej samodzielności maluch potrzebuje wciąż opieki i obecności matki. Jego poczucie "wielkości" oparte jest nadal na kontakcie z "obiektem", świadomości, że ta najbliższa osoba jest obok i w razie potrzeby przygarnie do gniazda.
Faza V - ponownego zbliżenia

Trwa od 15 do 24-30 miesiąca życia. W tym czasie przed dzieckiem staje trudne zadanie rozwiązania konfliktu pomiędzy chęcią pozostania przy rodzicach a separacją.

Wybór pierwszej opcji gwarantuje bezpieczeństwo, opiekę, przy jednoczesnym poddaniu się ograniczeniom ze strony rodziców.

Separacja natomiast pozwala zmierzyć się z trudnościami samodzielnego bycia w rzeczywistości zewnętrznej. Daje sposobność poznania własnych możliwości, a także ograniczeń, niekiedy bolesnych. Prowadzi do uzyskania niezależności.

Pomyślne rozwiązanie tego konfliktu zależy przede wszystkim od postawy rodziców, ich mądrości. Żadna bowiem z powyższych ewentualności nie jest właściwa w swej czystej postaci. Tzw. złoty środek leży bowiem w tym, aby pozwolić dziecku na swobodne poznawanie, próbowanie własnych sił i wytrzymałości, przy jednoczesnym zapewnianiu opieki i dawaniu wsparcia w tzw. "securbase" - bezpiecznym punkcie oparcia w ramionach rodzica . Jednym słowem polega on na pozwalaniu na samodzielność w ramach stawianych z mądrością i miłością ograniczeń.[4]

Niewątpliwie jest to zadanie trudne, wymagające świadomości i intuicji. Stąd też jest to kolejna faza, w której może dojść do zaburzenia kształtującej się osobowości dziecka. Zdaniem wielu autorów jest to okres krytyczny dla powstania zaburzeń, będących wynikiem konieczności wyboru przez dziecko jednego z dwóch powyższych, skrajnych rozwiązań.

Może więc ukształtować się charakter:
symbiotyczny - jeśli dziecko nie rozwiąże problemu odrębności, to znaczy pozostanie w ścisłej zależności od "obiektu" na skutek np. patologicznej nadopiekuńczości matki. Konsekwencją takiej relacji jest sytuacja, w której jednostka potrafi odczuwać, przeżywać siebie jedynie w kontakcie z drugą osobą. Po prostu nie osiągnęła ona dostatecznej indywiduacji, potrzebnej do doświadczania siebie jako odrębnej, samodzielnej istoty. Symbiotyczne dziecko obawia się podejmować jakichkolwiek zadań, jego poczucie bezpieczeństwa jest w bardzo dużej mierze ulokowane na zewnątrz - w "obiekcie". Stąd jedyna, wyuczona postawa wobec świata to wycofanie.
narcystyczny - tutaj głównym problemem staje się konflikt pomiędzy wielkościowością, czyli poczuciem mocy, siły a własnymi ograniczeniami. Konflikt ten jest wzmacniany przez rodziców, którzy bądź nie wspierają dziecka w różnych trudnych dla niego sytuacjach, frustracjach, bądź też stawiają mu zbyt wysokie wymagania, odrzucają dziecko takim, jakie jest, w wyniku czego musi ono stworzyć nowego siebie - fałszywe "ja". To jedynie daje mu bowiem gwarancję miłości "obiektu" - rodzica.
Faza VI - droga do stałości "obiektu"

To ostatni z etapów opisywanego tutaj procesu Symbiozy-Separacji-Indywiduacji. Mniej więcej po 30 miesiącu życia, jeśli dziecku uda się konstruktywnie rozwiązać fazę ponownego zbliżenia, gotowe jest wreszcie do rzeczywistej separacji, dokonującej się na drodze indywiduacji, czyli osiągnięcia poczucia własnej tożsamości.

Proces ten przebiega częściowo na zasadzie sprzeciwu wobec "obiektu". Dziecko w tym czasie często wyraża swoje "nie", a tym samym w sposób naturalny wyznacza po prostu swoje granice. Jednocześnie wypróbowuje granice dorosłych. Dlatego ważne jest, by nie stosowali oni wobec niego upokarzających metod, drastycznych zakazów. Znów potrzebna jest tutaj mądra miłość, kierowana intuicją i stawianie granic, gdy jest to konieczne np. ze względu na bezpieczeństwo dziecka. Bowiem, jak pisze J. Prekop: "(...) Tylko wtedy, gdy dziecko, w ramach zakreślonych przez obszar gniazda, doznało we wszystkich wymienionych okolicznościach, że jest bezwarunkowo kochane i szanowane, jest też w stanie kochać i szanować rodziców (...)"[5]

Przedstawiony przeze mnie zarys procesu Symbiozy-Separacji-Indywiduacji M. Mahler zawiera ważną informację dla rodziców: w życiu waszego dziecka liczy się każda chwila.

Doświadczenia malucha z wczesnych miesięcy i lat kreują późniejszy jego wizerunek.

Nie można, oczywiście, wszystkich problemów dziecka tłumaczyć wyłącznie brakiem zaspokojenia jego potrzeb w niemowlęctwie. Jednak pominięcie tego okresu w rozpatrywaniu aktualnej sytuacji dziecka, może prowadzić do niepełnej, a nawet fałszywej diagnozy.

Strona 1 z 1 Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
https://www.phpbb.com/