nie rozumiem

Moderator: Haniutka

ODPOWIEDZ
michał
Gazda z Farfurni
Posty: 2480
Rejestracja: 07 sie 2007, 10:56
Lokalizacja: tam, gdzie wrony zawracają
Kontakt:

nie rozumiem

Post autor: michał »

(1 Kor 7,29-31)
Mówię, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci, którzy mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci, a ci, którzy płaczą, tak jakby nie płakali, ci zaś, co się radują, tak jakby się nie radowali; ci, którzy nabywają, jak gdyby nie posiadali; ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata.

jak w temacie. Kto mi pomoże?
--------------------------------------------------
Pawik, Hancia, Niela, Bisia, Łudeczka i Tysia :))
jola
zorga domowa
Posty: 6661
Rejestracja: 15 cze 2007, 14:57
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: nie rozumiem

Post autor: jola »

acha, tez się zastanawiałam nad tym dzisiaj.
Ja stawiam, że to jednak list apostołów, a nie same tylko i wyłącznie słowa Jezusa. takie omówienie post factum (kiedy to co najważniejsze już wiadomo, bo to było w Ewangelii), głos do konkretnej społeczności, w konkretnej sytuacji.
Może apostołowi wydawało się, że ta społeczność za bardzo zajmują się sprawami doczesnymi, a za mało mają ci ludzie poczucie , że trzeba zawalczyć o życie wieczne.
takie upomnienia są tez w Ewangelii (ptaki nie martwią się o jedzenie itp.), ale nie tak dosłownie jak tutaj - "więc, aby ci, którzy mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci"
Ewangelia jednak ma według mnie inny wydźwięk. Nie ma tam nakazów, żeby opuszczać żony przecież. A tutaj czytając w prosty sposób mozna tak odebrać. Tak samo jak może to być odebrane jako nakaz ascezy. Ale ja właśnie nie znajduję w Ewangelii takie silnego nawoływania do ascezy.
Obrazek
Awatar użytkownika
Werka
domownik
Posty: 240
Rejestracja: 16 wrz 2008, 14:52
Kontakt:

Re: nie rozumiem

Post autor: Werka »

Znalazłam coś ciekawego na ten (chyba?) temat:
http://www.nonpossumus.pl/biblioteka/ja ... cie/16.php

A sama myślę, że chodzić może o to, żeby nie przywiązywać się do swojej bieżącej kondycji (ale nie w sensie, że mężowie mają latać za panienkami), tylko być otwartym na przemijanie, które jest naturą świata, może więc nie popadać w skrajne emocje, bo są one przejściowe (przeczuwać, że po wielkiej radości może przyjść smutek, a po smutku radość itp.), nei traktować bytu ziemskiego jako domeny stabilności, pewności, bo on przemija...
jola
zorga domowa
Posty: 6661
Rejestracja: 15 cze 2007, 14:57
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: nie rozumiem

Post autor: jola »

mąż albo żona tutaj jest przedstawiony/a jak doczesność tego świata, na równi z bogactwem używaniem dóbr. Czy to nie dziwne??

(ale fajna strona, wielkie dzięki Werka)
Obrazek
Awatar użytkownika
Q-mamma
epikurejka w rozpaczy
Posty: 6147
Rejestracja: 16 cze 2007, 11:46
Lokalizacja: Tychy
Kontakt:

Re: nie rozumiem

Post autor: Q-mamma »

nie nie dziwne , z dziećmi jest tak samo . Patrzę teraz na zdjęcia moich rodziców. tak jak ich pamiętam złapanych w codzienności, ale są już abstrakcją. Tak jak znikać będą moje dzieci , coraz bardziej w swoich sprawach świecie i przestrzeni , która nie będzie moją przestrzenią. Chodzi pewnie o to , żeby nie skupiać się na sobie , nie działając ze względu na bliskich ludzi i środki materialne ale ze względu na Boga i wieczność , bo tylko ona w świetle wiary jest nieprzemijająca. Radykalne to, ale dość prawdziwe...
Wronka/02/Misiek /98/ Wojtek/91/Jano/89/ Obrazek
Awatar użytkownika
dudi
ptak paradoksalny
Posty: 1643
Rejestracja: 05 gru 2007, 10:02
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Kontakt:

Re: nie rozumiem

Post autor: dudi »

całą niedzielę chodził za mną ten tekst :-)

i najpierw pomyślałem sobie że chodzi o patrzenie na wszystko w perspektywie wieczności...

a potem przypomniał mi się tekst starochrześcijański List do Diogeneta (z II w) który opisuje życie pierwszych chrześcian :
(warto to sobie przeczytać dwa razy wolniej niż normalnie - ten tekst zawsze robi na mnie wielkie wrażenie )

Chrześcijanie nie różnią się od innych ludzi ani miejscem zamieszkania, ani językiem, ani strojem. Nie mają bowiem własnych miast, nie posługują się jakimś niezwykłym dialektem, ich sposób życia nie odznacza się niczym szczególnym. Nie zawdzięczają swej nauki jakimś pomysłom czy marzeniom niespokojnych umysłów, nie występują, jak tylu innych, w obronie poglądów ludzkich. Mieszkają w miastach helleńskich i barbarzyńskich, jak komu wypadło, stosują się do miejscowych zwyczajów w ubraniu, jedzeniu, sposobie życia, a przecież samym swoim postępowaniem uzewnętrzniają owe przedziwne i wręcz paradoksalne prawa, jakimi się rządzą.

Mieszkają każdy we własnej ojczyźnie, lecz niby obcy przybysze. Podejmują wszystkie obowiązki jak obywatele i znoszą wszystkie ciężary jak cudzoziemcy. Każda ziemia obca jest im ojczyzną i każda ojczyzna ziemią obcą. Żenią się jak wszyscy i mają dzieci, lecz nie porzucają nowo narodzonych. Wszyscy dzielą jeden stół, lecz nie jedno łoże. Są w ciele, lecz żyją nie według ciała. Przebywają na ziemi, lecz są obywatelami nieba. Słuchają ustalonych praw, a własnym życiem zwyciężają prawa.

Kochają wszystkich ludzi, a wszyscy ich prześladują. Są zapoznani i potępiani, a skazani na śmierć zyskują życie. Są ubodzy, a wzbogacają wielu. Wszystkiego im nie dostaje, a opływają we wszystko. Pogardzają nimi, a oni w pogardzie tej znajdują chwałę. Spotwarzają ich, a są usprawiedliwieni. Ubliżają im, a oni błogosławią. Obrażają ich, a oni okazują wszystkim szacunek. Czynią dobrze, a karani są jak zbrodniarze. Karani, radują się jak ci, co budzą się do życia. Żydzi walczą z nimi jak z obcymi, Hellenowie ich prześladują, a ci, którzy ich nienawidzą, nie umieją powiedzieć, jaka jest przyczyna tej nienawiści.

Jednym słowem: czym jest dusza w ciele, tym są w świecie chrześcijanie.
Ostatnio zmieniony 27 sty 2009, 11:38 przez dudi, łącznie zmieniany 2 razy.
Kasia_b
Domownik
Posty: 2054
Rejestracja: 17 cze 2007, 23:05
Kontakt:

Re: nie rozumiem

Post autor: Kasia_b »

dudi, bardzo dziękuję :)
jola
zorga domowa
Posty: 6661
Rejestracja: 15 cze 2007, 14:57
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: nie rozumiem

Post autor: jola »

no dobrze, ale wychodzi, że wezwanie wręcz buddyjskie. nastawienie na własne uniezależnienie się od świata i bliskich. A Ewangelia akcentuje, żeby byc nastawionym ku innym.
No ale to faktycznie mozna mimo wszystko ze sobą poskładać.
Ale to zawołanie na pewno świadczy to tym, że nie ma afirmacji rodziny. Ona tutaj nie jest wyróżniona jako nadrzędna wartość. Tutaj jest przede wszystkim człowiek na drodze do Boga, sam człowiek.
Wszystko inne mija.
Obrazek
Awatar użytkownika
Q-mamma
epikurejka w rozpaczy
Posty: 6147
Rejestracja: 16 cze 2007, 11:46
Lokalizacja: Tychy
Kontakt:

Re: nie rozumiem

Post autor: Q-mamma »

Bo tak jest jola. Rodzinę , przyjaciół mamy jako towarzyszy, by nie czuć się samotnym. Jednak jak praktyka pokazuje często stawiamy sobie bliskich wyżej od Boga. Najpierw potrzeby domu , potem Bóg na końcu jak się zdąży. Często zaspakajając potrzeby domu naruszamy poważnie stosunki z Bogiem /niegodna praca , bo muszę przecież nakarmić dzieci/.
Wronka/02/Misiek /98/ Wojtek/91/Jano/89/ Obrazek
michał
Gazda z Farfurni
Posty: 2480
Rejestracja: 07 sie 2007, 10:56
Lokalizacja: tam, gdzie wrony zawracają
Kontakt:

Re: nie rozumiem

Post autor: michał »

chyba trochę już rozumiem, ale piszcie dalej...
--------------------------------------------------
Pawik, Hancia, Niela, Bisia, Łudeczka i Tysia :))
zuska_
chochlik domowy
Posty: 3556
Rejestracja: 19 cze 2007, 15:29
Kontakt:

Re: nie rozumiem

Post autor: zuska_ »

acha i ja mam z tekstem problem.
zastanawiam się czy nie ma jakiegoś przeklamania w tlumaczeniu.
nie ze specjalnie tylko moze cos bylo nieprzetlumaczalne na polski i przetłumaczono dosłownie i przy okazji zmienil sie sens.

Jola -w buddyzmie nie chodzi o to zeby sie uniezaleznic,w buddyzmie trzeba sie rozpłynąc w nirwanie w nicości,przestac zwracać uwagę na wszystko-na swiat,ludzi.
w chrzescijaństwie trzeba żyć wśrod ludzi na świecie ale miec konkretna hierarchię wartości.trzeba umiec zyć tak ,zeby i mnie i innym ze mna było dobrze.
trzeba pokochac i zaakceptować siebie-takiego jakim się jest i w konsekwecji zaakceptowac swiat i ludzi ,a nie uciekac od siebie,od świata (buddyzm).

Dudi dzieki za ten list.
no to jest tak jak myśle od dawna-chrzescijaństwo to nie tyle religia ile sposób zycia.
>>do tego by zło się rozprzestrzenilo wystarczy aby wszyscy sprawiedliwi powstrzymali sie od dzialania<<.
Awatar użytkownika
Q-mamma
epikurejka w rozpaczy
Posty: 6147
Rejestracja: 16 cze 2007, 11:46
Lokalizacja: Tychy
Kontakt:

Re: nie rozumiem

Post autor: Q-mamma »

ano, i jeszcze sobie myślę , że chrześcijanin nie stawia siebie i rodziny na pierwszym miejscu. Bliźnim musi być każdy człowiek, my najpierw co najlepsze damy dzieciom , mężowi , bratu /bliźni I kategorii/ a potem innym , potrzebującym. Wszystko coście uczynili bliźniemu swemu mnieście uczynili. Umiałabym oddać swoja nową kurtkę obcej osobie a zostać w starej która właśnie zapakowałam do PCK? Moge powiedzieć , chwila uczciwie na to pracuje kokosów nie mam -ha ale do kogo tak mówię , komu się tłumaczę? Sobie ? Druga rzecz takie dawanie musi być lekkie a nie a może on pijak , albo dam ale cierpię , bo teraz ja nie będę miała. I jeszcze jeden przykład. Wszyscy jesteśmy braćmi w Chrystusie , kiedy przyszło by nam ratować dwoje dzieci właśnie toniemy .. Jedno nasze drugie cudze- większość bez mrugnięcia okiem powie no oczywiste , ze moje . A dla mnie to nie oczywiste. ....Drugi przykład wyrazistszy ta sam sytuacja dziecko znane nam z podwórka i nieznane. Większość uratuje znane...Czy może być tak ,z ę jak dojdę na drugi brzeg to mi ktoś powie nie znam Cie tak jak Ty nie znałaś ...Trudne to a z drugiej strony jaskrawo proste.
Wronka/02/Misiek /98/ Wojtek/91/Jano/89/ Obrazek
Awatar użytkownika
Q-mamma
epikurejka w rozpaczy
Posty: 6147
Rejestracja: 16 cze 2007, 11:46
Lokalizacja: Tychy
Kontakt:

Re: nie rozumiem

Post autor: Q-mamma »

Nadeszła Matka Jezusa i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie. Odpowiedział im: Któż jest moją matką i /którzy/ są braćmi? I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką.
mnie się to jakoś wiąże ale nie umiem tego zbyt mądrze wyjaśnić ot tak
Wronka/02/Misiek /98/ Wojtek/91/Jano/89/ Obrazek
jola
zorga domowa
Posty: 6661
Rejestracja: 15 cze 2007, 14:57
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: nie rozumiem

Post autor: jola »

Jola -w buddyzmie nie chodzi o to zeby sie uniezaleznic,w buddyzmie trzeba sie rozpłynąc w nirwanie w nicości,przestac zwracać uwagę na wszystko-na swiat,ludzi.
w chrzescijaństwie trzeba żyć wśrod ludzi na świecie ale miec konkretna hierarchię wartości.trzeba umiec zyć tak ,zeby i mnie i innym ze mna było dobrze.
trzeba pokochac i zaakceptować siebie-takiego jakim się jest i w konsekwecji zaakceptowac swiat i ludzi ,a nie uciekac od siebie,od świata (buddyzm).
oj chyba to bardziej skomplikowane. Tam nie chodzi o to, żeby się wycofać ze świata, ale żeby świat nas nie dotykał, o harmonię wewnętrzna, ale kłócic się nie będę, bo się nie znam.
A w chrześcijaństwie też są różne typy powołań. Nie wszystkie są ku ludziom, bo nie byłoby pustelników i zakonów kontemplacyjnych.
Jedno nasze drugie cudze- większość bez mrugnięcia okiem powie no oczywiste , ze moje . A dla mnie to nie oczywiste. ....Drugi przykład wyrazistszy ta sam sytuacja dziecko znane nam z podwórka i nieznane. Większość uratuje znane...
ale dlaczego tego bliźniego szuka się zawsze gdzieś daleko. Najbliżsi mają byc wykluczeni z definicji (wiem, wiem, że przesadzam, ale specjalnie;). Przeciez wszyscy doświadczamy tego, ze w takich małych codziennych sprawach, nie ranić jest najtrudniej właśnie tych co najbliżej. Bliźni to ten, co jest najbliżej - czy to fizycznie w tej sytuacji z wypadkiem, czy to w życiu, cóz w tym złego, ze często jest to ktoś z rodziny.

No i jeszcze pytanie, skąd więc w niektórych kręgach katolickich taka afirmacja rodziny?? 8)
Obrazek
Kasia_b
Domownik
Posty: 2054
Rejestracja: 17 cze 2007, 23:05
Kontakt:

Re: nie rozumiem

Post autor: Kasia_b »

Warto zerknąć na ten cytat w szerszym kontekście.

25 Nie mam zaś nakazu Pańskiego co do dziewic, lecz daję radę jako ten, który - wskutek doznanego od Pana miłosierdzia - godzien jest, aby mu wierzono. 26 Uważam, iż przy obecnych utrapieniach dobrze jest tak zostać, dobrze to dla człowieka tak żyć. 27 Jesteś związany z żoną? Nie usiłuj odłączać się od niej! Jesteś wolny? Nie szukaj żony! 28 Ale jeżeli się ożenisz, nie grzeszysz. Podobnie i dziewica, jeśli wychodzi za mąż, nie grzeszy. Tacy jednak cierpieć będą udręki w ciele, a ja chciałbym ich wam oszczędzić. 29 Mówię, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci, którzy mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci, 30 a ci, którzy płaczą, tak jakby nie płakali, ci zaś, co się radują, tak jakby się nie radowali; ci, którzy nabywają, jak gdyby nie posiadali; 31 ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata. 32 Chciałbym, żebyście byli wolni od utrapień. Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. 33 Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać żonie. 34 I doznaje rozterki. Podobnie i kobieta: niezamężna i dziewica troszczy się o sprawy Pana, o to, by była święta i ciałem, i duchem. Ta zaś, która wyszła za mąż, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać mężowi. 35 Mówię to dla waszego pożytku, nie zaś, by zastawiać na was pułapkę; po to, byście godnie i z upodobaniem trwali przy Panu.
zuska_
chochlik domowy
Posty: 3556
Rejestracja: 19 cze 2007, 15:29
Kontakt:

Re: nie rozumiem

Post autor: zuska_ »

Kasiu-masz rację -dziekuję.
Quatro-mysle tak jak Jola.
łatwiej zobaczyć daleko-trudno blisko.
a najtrudniej-siebie. ;-)
a jeśli pokocham siebie,utulię,zagoję niezagojone rany to nie bedzie mi trudno rozumiec innnych,akceptować ich bez oceniania,bez narzucania im swojej wizji swiata.
>>do tego by zło się rozprzestrzenilo wystarczy aby wszyscy sprawiedliwi powstrzymali sie od dzialania<<.
jola
zorga domowa
Posty: 6661
Rejestracja: 15 cze 2007, 14:57
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: nie rozumiem

Post autor: jola »

wczoraj był dalszy ciąg:

(1 Kor 7,32-35)
Chciałbym, żebyście byli wolni od utrapień. Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać żonie. I doznaje rozterki. Podobnie i kobieta: niezamężna i dziewica troszczy się o sprawy Pana, o to, by była święta i ciałem i duchem. Ta zaś, która wyszła za mąż, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać mężowi. Mówię to dla waszego pożytku, nie zaś, by zastawiać na was pułapkę; po to, byście godnie i z upodobaniem trwali przy Panu.


zobaczcie, nie o samotną drogę chodzi (przynajmniej tutaj nie ma takich akcentów), ale ewidentnie o wyższość niezamężnych nad zamężnymi.
Obrazek
jola
zorga domowa
Posty: 6661
Rejestracja: 15 cze 2007, 14:57
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: nie rozumiem

Post autor: jola »

no i wytłumaczcie mi teraz afirmacje rodziny w wydaniu dzisiajszym, tradycyjno-katolickim

jak byk stoi, że przy mężu bliżej do świata, toż przy dziecku też tak, trzeba się mocno starać o doczesność przecież, walczyć o byt.
Tu jest afirmacja drogi do Boga, indywidualnej drogi.
Obrazek
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika